Karnawałowe odchudzanie ostatniej szansy… istnieje coś takiego?

edyta1

Witajcie. Dziś trochę z innej beczki. Jest karnawał, a ten kojarzy się na przede wszystkim z zabawami, balami i prywatkami. Wiem, że każda z nas na każdej tego typu imprezie chciałaby wypaść olśniewająco. Obok kosmetyczek i fryzjerów czasami chcemy czegoś więcej – nieco mniejszych obwodów.

 

Właśnie w takich sytuacjach pomaga odchudzanie ostatniej szansy. Spieszę z wyjaśnieniem: nie chodzi mi tutaj o trzydniowe głodówki bezpośrednio przed imprezą, przez które na samym wydarzeniu rzucamy się na jedzenie jak wygłodniałe wilki. Oczywiście o ile zdążymy, bo najczęściej takie postępowanie kończy się omdleniem.

edyta2Jak zatem powinno się postępować przed imprezą, skoro decydujemy się na zgubienie kilku cm w talii i biodrach?

Po pierwsze:

Zapominamy o głodówce – ona nigdy nie kończy się dobrze. Nie dość, że spowalnia metabolizm, to jeszcze doprowadza do poważnych konsekwencji zdrowotnych. (wspomniane omdlenia).

 

Po drugie:

Jeśli mamy 2 tygodnie, do imprezy, to nie ma się co martwić. Do tego czasu można schudnąć – ale trzeba zacząć już dziś i wybrać zdrową dietę (błagam Was, nie kombinujcie szemranych jadłospisów, tylko stawiajcie na zbilansowane kuracje). W moim przypadku już po 2 tygodniach na diecie widać było efekty, zatem dlaczego powinno być inaczej z Wami? 🙂

Po trzecie:

Nie kończcie odchudzania w dniu imprezy – wówczas najprawdopodobniej spotka Was efekt jo-jo. Poczekajcie jeszcze trochę, nauczcie się na diecie zdrowych nawyków, powoli przyzwyczajajcie organizm do zwiększającej się kaloryczności. Dzięki temu w połowie przyszłego miesiąca będziecie duuużo mniejsze.

 

No, na dziś tyle. Jak mi się jeszcze cos przypomni, to dopisze 😉

Pozdrawiam karnawałowo!

Edyta

Zobacz inne moje wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *